"Lot Wrony"

O tym, co się stało 1 listopada 2011 roku na warszawskim Okęciu wie każdy.
Wielu z nas, czy to przy radio odbiornikach, czy przed telewizją wstrzymywało oddech – wyląduje, czy nie wyląduje? W końcu wylądował.

I to jak spektakularnie!


O pechowym locie w swojej książce opowiada Leszek Chorzewski, były rzecznik prasowy LOT’u.Swój egzemplarz „Lotu Wrony” dostałam od taty. Od razu pełna optymizmu pobiegłam do swojego pokoju w celu „zaczytania” się w jakże pozytywnie opisywanej w Internecie książce: „pełna niezwykłych emocji i zaskakującym zwrotów akcji powieść, której lektura jest bardziej wciągająca niż pełne fikcyjnych sensacji thrillery.” (granice.pl). Kiedy zaczęłam czytać, nic nie wskazywało na te „pełne emocji zwroty akcji”. Tak więc, książkę odłożyłam na półkę z nadzieją, że pewnego dnia uda mi się do niej zajrzeć jeszcze raz. 

Kilka dni później pakując się na zajęcia postanowiłam jedna zabrać  ze sobą książkę. Siedząc na sali wykładowej wyciągnęłam ją, i tym razem „połknęłam” całą. Muszę to napisać – książka bardzo mnie nudziła do ok. 70 strony. Szczególnie moment, w którym kapitan Wrona podejmował decyzję, czy po informacji o usterce wrócić na lotnisko w Newark’u, czy lecieć do Polski. Rozumiem, że autor chciał przekazać najistotniejszą rzecz, że kapitan nie naraziłby tylu osób na takie emocje, natomiast nie było potrzebny powtarzania tego, co któreś zdanie przez kilka stron.
 
Do reszty książki już się nie przyczepię. Faktycznie – od 80-90 strony książka zaczyna bardzo wciągać. Razem z personelem pokładowym próbujemy utrzymać zimną krew, by nie wystraszyć pasażerów, z Kapitanem Wroną trzymamy emocje na wodzy i nie tracimy wiary do ostatniej sekundy, a jako pasażerowie czekamy na przebieg wydarzeń. I oczywiście „nieoczekiwane” zakończenie, które równie mocno, jak w 2011 roku, przeżywamy.
Muszę przyznać, że dzięki tej książce dowiedziałam się kilku nowych rzeczy, o których tu nie powiem, żeby zachęcić Was, żebyście sami je odkryli.


5 myśli w temacie “"Lot Wrony"

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s