Ubezpieczenie w podróży – warto, czy nie?

Ubezpieczenie w podróży – warto, czy nie? Na to pytanie jeszcze do niedawna odpowiedziałabym z pewnym powątpiewaniem – niby warto, ale do tej pory nic mi się takiego nie stało (tfu, tfu), wiec po co?

Wylatując do Stanów jedna z rzeczy, która mieliśmy do załatwienia przed wylotem było właśnie wykupienie ubezpieczenia. Po co? Najprościej rzecz ujmując – będąc poza Unia Europejska, ubezpieczenie, które posiadamy – z reguły to zdrowotne, nie obowiązuje, a leczenie w Stanach przyprawia o zawrót głowy. Dobrym opisem kosztów leczenia w Stanach jest fragment wpisu Magdy z bloga LittleTownShoes: koszt wymiany stawu biodrowego w Stanach Zjednoczonych, wynosi tyle, że za tą samą kwotę można … kupić bilet do Madrytu, przejść operację wymiany biodra, żyć w Madrycie przez dwa lata, wziąć udział w gonitwie byków, uszkodzić sobie to biodro jeszcze raz, ponownie wymienić staw biodrowy i jeszcze zapłacić za bilet powrotny do USA. Dopiero wtedy jest szansa, że koszty poniesione w Europie dorównają kosztom tego zabiegu w USA. Przekonałam się o tym na własnej skórze kiedy to trzeciego dnia naszej wizyty dopadła mnie grypa, a ja próbowałam wyleczyć się lekami, które przywiozłam ze sobą z Polski. Niestety żadne z nich nie zadziałały i konieczna była wizyta u lekarza.

Posiadając ubezpieczenie (my akurat mieliśmy ubezpieczenie z Allianz, ale większość ubezpieczycieli posiada podobne warunki) możemy zadzwonić pod numer alarmowy ubezpieczyciela i poprosić o umówienie wizyty w kraju, w którym akurat przebywamy. Dzięki czemu udając się do lekarza nie musimy płacić za wizytę.

U nas odbyło się trochę inaczej i z ulicy pojechaliśmy prosto do pierwszego lekarza, którego udało się znaleźć. W tym wpisie podam ceny takiej wizyty tylko po to, żebyście mogli zobaczyć, jak bardzo na minusie można się znaleźć nie wykupując ubezpieczenia.

Za sama wizytę, czyli badanie przez lekarza zapłaciliśmy 250$, do tego należy dodać dodatkowe badania dzięki, którym lekarz wie, czy posiada się wirusa grypy, czy tez jakaś inna chorobę i tutaj warto doliczyć dwa razy po 60$. Do całej sumy wizyty u lekarza doliczamy kolejne 50$ za lekarstwa i ufamy, ze uda się przetrwać najbliższe dni.

Łączna kwota za taką wizytę i leki to: 420$

Oczywiście ceny wizyty, badań i lekarstw mogą się różnic ze względu na przykład na miejscowość, w której do lekarza się udajesz.

Na szczęście kwotę za taką wizytę i leki oddaje ubezpieczyciel. Oczywiście o tym co wchodzi w skład takiego ubezpieczenia decydujecie Wy wraz z agentem z firmy ubezpieczeniowej. Każdy pakiet można rozszerzyć, o choćby ubezpieczenie bagażu, a jeśli uprawiacie amatorsko sporty to też warto to dodać. Jeśli chodzi zaś o cenę takiego ubezpieczenia to jest to uzależnione od opcji, którą wybierzecie.

W porównaniu z tymi wszystkimi kwotami, a była to „tylko” grypa, stwierdzam, ze zdecydowanie warto zapłacić za ubezpieczenie, nawet jeśli miało by się z niego nie skorzystać, a przynajmniej z tylu głowy ma się myśl, ze w razie W… mamy taka poduszkę bezpieczeństwa. No i pomyślcie, co byście mogli sobie kupić za te 1600 zł 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s